trochę zachodu, nie powiem, trzeba by takim zachodom oddawać się bezgłosnie
tyle, że ten zachód to wschód daleki
a bardzo daleki wschód to niemalże przecież zachód juz...
moment, w którym wschód szepcze zachodowi 'dobrej nocy'
i w odpowiedzi słyszy 'dnij Ci sie dobrze'
jest moim jednym z ulubionych..
..a może.. i najulubieńszym..nawet?
czwartek, 5 stycznia 2012
środa, 21 grudnia 2011
świątecznie..
Boże Narodzenie 2011,
Patrzmy pod nogi, ale, że Świat jest większy
nie dajmy sobie pozwolić zapomnieć
Radości i wszystkiego dobrego Kochani
z okazji Świąt i Nowego Roku
wtorek, 6 grudnia 2011
pewność
Nie wyobrażamy sobie ile unieść można..
Ile upaść razy i podnieść się.. dumnie..
ile pokornie..
ile z poczuciem, że ciągle jest się sobą..
Zegar zimnych statystyk odlicza
co policzalne..
Niezatwardzone serca czują
co niewyczuwalne
dawno juz.
listopad 2010.
Ile upaść razy i podnieść się.. dumnie..
ile pokornie..
ile z poczuciem, że ciągle jest się sobą..
Zegar zimnych statystyk odlicza
co policzalne..
Niezatwardzone serca czują
co niewyczuwalne
dawno juz.
listopad 2010.
poniedziałek, 28 listopada 2011
no nie wiem..
czasem sie zatrzymujemy w miejscu, skąd akurat ktoś rusza :)
i nie ma to znaczenia powszechnego mijania
ani obojetnej rownoleglosci
czasem skojarzenia mimo, ze krancowe, odlegle..wydaja sie spojne..tak glebiej niz 'na pierwszy rzut oka'..
sie to wtedy czuje, ze z Osobą i do Osoby wymiana mysli wedruje
tak myślę sobie chwieją się żeglarze
albo poławiacze morscy inni jacyś
nieustając w nadziejach na spokój stojąc na twardym lądzie
i trwając mężnie kołysani w głębi..
poniedziałek, 7 listopada 2011
śmignąć w jesień..
"Ciociu..i przyjechałaś po mnie tą swoją wyścigówą?"
:)
no i wyrypaliśmy dziarski spacerek w te sobotnie przedpołudnie sobie
mój Chrześniaczek Jaś biegiem
ja unosząc się tuż tuż za Nim..
piątek, 4 listopada 2011
spojrzysz i widzisz..
usiądzie czasem człowiek pod gołym niebem
i uśmiechnie się do gwiazd
i rozpłynie nad tym jak pieknie migocą
przymknie oczy
i jak je otworzy sił w sobie nie znajdzie już
by pod tym co nad nim niewyobrażalnie kosmiczne
podnieść się.
..schodząc z przełęczy Thorung La wiatr smagał mnie po twarzy i lekko i delikatnie i rześko
że też, żeby poczuć, że się człowiek unosi, to właśnie wiatr musi czuć wyraźnie, że opór mu stawia
..schodząc z tej przełęczy wchodzi się nagle w swiat odcieni szarości..zupełnie niewyobrażalnej wielości ich w subtelnosciach jaskrawych różnic..i też nagle, staje się naprzeciw Tej Białej Wysokości - skończenie pięknej
i się na widok sam zapomina o zmeczeniu..natychmiast.
i uśmiechnie się do gwiazd
i rozpłynie nad tym jak pieknie migocą
przymknie oczy
i jak je otworzy sił w sobie nie znajdzie już
by pod tym co nad nim niewyobrażalnie kosmiczne
podnieść się.
..schodząc z przełęczy Thorung La wiatr smagał mnie po twarzy i lekko i delikatnie i rześko
że też, żeby poczuć, że się człowiek unosi, to właśnie wiatr musi czuć wyraźnie, że opór mu stawia
..schodząc z tej przełęczy wchodzi się nagle w swiat odcieni szarości..zupełnie niewyobrażalnej wielości ich w subtelnosciach jaskrawych różnic..i też nagle, staje się naprzeciw Tej Białej Wysokości - skończenie pięknej
i się na widok sam zapomina o zmeczeniu..natychmiast.
środa, 2 listopada 2011
wspominam dziś..
tradycyjne slajdy można dziś zeskanować na cd i przekonwertować do formatu .jpg
dobrodziejstwa - czarodziejstwa
w 94 przewróciłabym okiem w zdziwieniu i dodała: "czy Pan wie czy Pan nie wie"..:)
w 94 nie miałam nawet telefonu stacjonarnego w domu, osobistego komputera, a co dopiero dostępu do sieci
sieć znajomych miałam wtedy niezliczoną
tak skrupulatnie jak dzis na fb
i nijakiego problemu z dogadaniem najbardziej nawet nagłego pomysłu na weekendowy wypadzik..
dogadywanie odbywało się face to face, a nie przez face (uwierzy ktoś?)
:
puk, puk,
- 'dobry wieczór pani, mamy 40 minut do odjazdu osobowego do Częstochowy..się Pani decyduje?'
- 'yhm' :)
dobrodziejstwa - czarodziejstwa
w 94 przewróciłabym okiem w zdziwieniu i dodała: "czy Pan wie czy Pan nie wie"..:)
w 94 nie miałam nawet telefonu stacjonarnego w domu, osobistego komputera, a co dopiero dostępu do sieci
sieć znajomych miałam wtedy niezliczoną
tak skrupulatnie jak dzis na fb
i nijakiego problemu z dogadaniem najbardziej nawet nagłego pomysłu na weekendowy wypadzik..
dogadywanie odbywało się face to face, a nie przez face (uwierzy ktoś?)
:
puk, puk,
- 'dobry wieczór pani, mamy 40 minut do odjazdu osobowego do Częstochowy..się Pani decyduje?'
- 'yhm' :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







