"Zawsze, gdy na mnie patrzysz, wiedz, że jestem smutny nie dla tego (dlaczegokolwiek, o czym pomyśleć możesz), ale dla czegoś, czym ty się nigdy nie trwożysz.."
.....................................................................................Tuwim.
ludzie wydają się sobie ciekawi z powodów najmniej oczywistych..
najmniej wizualnych, jesli o głębokie zainteresowanie idzie i najwięcej z zewnętrznosci, gdy rusują się im na twarzach ciekawe historie..
poprzestaniemy na wrazeniach, gdy chodzi jedynie o rodzaj estetyki, zamyślenia samego nad pierwszym spojrzeniem..tym co mówi..
czasem grzechem wydaje mi się jest niepoprzestanie.
środa, 7 sierpnia 2013
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Wolność słowa..
stary mechanizm w nowych kapitalnych szatach..
odnajduje się i dziś i ma się z pyszna sobie
Powoli wyzbywa się nam z nas wstyd
potrzebe wiedzenia czy dobre to czy niestosowne
tolerancja usankcjonowana prawem istnienia
ośmiela szerzej coraz mocniej ubłocone buty głupoty
do wycierania się o perskie dywany..
Państwo dba o rozwój niedorozwoju
państwa wszystkich bez wyjątku
co jakiś czas kokntrolnie sprawdzana jest
skala i glębokość spłycenia wrazliwości jednostki
miarą stał się na jarmarku głupców
quiz w typie odgadnij brakujące hasło w krzyżówce
dzwoniąc pod wskazany numer
pani z ekranu uśmiecha się i zachęca do niepoddawania..
zachętą jest sama nietrudność rozszyfrowania
zestawiona z mimo to trudnością odgadnięcia przez tych co już się dodzwonili
oczywistość przy tym takiego WIEM w sobie stawia wiedzącego ponad próbujących odgadnąć
i unosi
i napawa, rozpiera..i głaszcze
baby na straganach biorą się pod boki
i wykładają na lady swoje oburzenia
jakże to nie wiedzieć gdy wiadomym wszem przecież nawet mi
he he..kminku by im albo oleju!..o ludy!
ten i ów rozparty w fotelu puszczajac dym z papierosa
z głową zadartą w pozie wieszcza
obwieszcza co i jak
udając, że wcale a wcale go to nie rusza..
zaznaczając tak swoje terytorium
te wyżej bądź co bądź!
Każdy może poczuć się mądrym
są wolni
mówią co chcą
prawda bez względu na czasy pozostaje naga.
piątek, 2 sierpnia 2013
pół pełna..pół pusta? - wiem i nie wiem, tak jakoś
„szukam słów by nie minąć się niedelikatnie z myślą jaka siedzi mi w głowie od dłuższego czasu, a teraz czuję kipi już radośnie by wypowiedzianą być wreszcie..” to był fragment listu jaki napisałam kiedyś do mojego najulubieńszego Organizatora trekkingow - Mariusza, gdy galopowały mi myśli powrotne po głowie.. na powrót nepalskim ścieżkom..szlakom..a konkretnie by pójść tam tak znowu żeby, na Daulagirii móc patrzeć. Dylemat miałam czy to wypada tak Tak znamienitemu Komuś kierunek trasy podpowiadać. Tymczasem okazało się wtedy, że równoległość to była jakaś jak raz w myślach i kierunkach i trekking Daulagiri Circle doprecyzowywał się właśnie w Nim też by był. Tyle, że mnie rzuciło robotnie na Wyspy zaraz po tym liście i nijak na drodze wokół Niej pójść było mi. Było nie było marzę o tej trasie nadal. ..i nie jedynie przecież o tej. Marzeń moc we mnie jakaś..a jakoś tak i wtedy, w tym rozmarzeniu myśl o powrocie do spotkań z marzeniami w tle obudziła się nieśmiało..na kształt zapamiętanych jeszcze z czasów studenckich, gdy po wyprawach złaziliśmy się do się by przy slajdach podzielić się wrażeniami z nich. Z Nich niewielu już..a żywe już tylko wspomnienia. To były spotkania, w czasie których rosły jakoś tak same apetyty na kolejne wyprawy, na to tak w ogóle by chciało się ruszać. Ehhh czasy starsze i dobre wy!:) chciało by się czasem je przywrócić..mimo wiedzy, ze się nie da, chciałby się i tyle. Myśl zatem o klimacie tamtych spotkań zebrała mi się w nazwę konkretną dla nawet jakiegoś cyklu całego w tytuł taki: Góra Marzeń – blisko o tym co wydaje się odległe. Minęło tymczasem lat kilka i niejako naprzeciw temu pomyśleniu wyszła mi, można powiedzieć moja Gmina z konkursem na inicjatywy lokalne.. żeby je zgłaszać. Wypełniłam wniosek, doprecyzowując opis projektu tak oto:
Projekt to otwarcie, zapoczątkowanie cyklu spotkań z osobami, które nie bały się odwiać z mgiełki niepewności tego w sobie, co dotychczas odkładały na:.. potem, na dobranoc do poduszki,..na chwile na leżaku w ogrodzie pod przymknięte powieki..na dla siebie tak tylko i wcieliły to w życie.
Najczęstszą barierą, jaka zatrzymuje nas przed spełnieniem Marzeń jest strach. Boimy się spełnienia, bo wyobrażamy sobie, że to koniec i nic dalej.. J o czym marzyć potem? Potem zatrzymuje nas niewiara, ze damy radę. Radę by to w sobie przezwyciężyć próbujemy dać sobie odkładając na ten cel powoli pieniądze. Powoli one stają się celem. Zamykamy się w pętli niespełnienia.. zapominając, że CHCIEĆ TO MÓC!!!
Ilu z Nas ciągle nie weszło na szczyty swoich marzeń? A ilu zaglądając w głąb swojego serca przyzna się ile ich ma? Jest to jedno marzenie czy może cała Góra Marzeń? Projekt ma na celu ośmielenie mieszkańców Gminy do dzielenia się na spotkaniach swoimi doświadczeniami w stawianiu pierwszych kroków ze snów na prawdziwych ścieżkach. W ramach projektu i w podanych terminach na jego realizację chciałbym zaprosić do naszego Ośrodka Kultury Znane Osoby, które w formie prezentacji, pokazów slajdów opowiedziałyby o swojej drodze, odwadze, strachu i sposobie na życie z pasją. A w kolejności ośmielić uczestników spotkań do dzielenia się własnymi doświadczeniami. Spotkania były by okazją do wzajemnego poznania się. Spotykając się i słuchając opowieści innych być może stalibyśmy się mniej anonimowi dla siebie. Czyjaś odwaga stałaby się może dla kogoś inspiracją lub zachętą, ze ja sam tez mogę. Patrząc na czyjeś osiągnięcia, sposoby pokonywania trudności być może poczulibyśmy, ze te granice, które nas powstrzymują przed jakimś krokiem nie są takie wcale odległe, ze zasięg tego, o czym marzymy być może kreśli jedynie wyciągnięta ręka..?:)
Mówi się o przedmieściach Warszawy, że to sypialnie Stolicy. W naszym mieście jak gaśnie Słońce, to pustoszeją ulice. Chciałabym to zmienić, a inaczej mówiąc, chciałabym Obudzić Nasze Miasto.
Projekt dedykuję wszystkim mieszkańcom bez względu na wiek. Wszyscy mamy marzenia, a większość z nas boi się je spełniać.
Na dziś mam potwierdzoną gotowość do takiego spotkania, prezentacji, opowieści przez :
...:)
Przez Naprawdę Wielkich.
Trzeba bowiem było zgłaszając pomysł być tak w ciemno gotowym do jego realizacji.
No to ja byłam:)
Wczoraj ogłoszono listę zwycięskich inicjatyw.
Góra Marzeń nie sprostała konkurencji..
Ale:)
Ale dostałam mail z informacją, że mój Okej chętnie nawiąże ze mną współpracę i część tego co to tam wymyśliłam będzie się realizować w ramach programu Uniwersytetu Każdego Wieku..
Hu-ha! Niby..a mimo to czegoś mi żal
..
poniedziałek, 29 lipca 2013
lipiec mogłby trwać spokojnie dwa miesiące
środa, 24 lipca 2013
Powiedzieć nie czemuś, co było ważne
Czasem nie da się zrobić czegoś, co napisać się daje.. Gdy nieśmiałość, gdy brak taki czy ów jakiś, no wymienić chyba trudno nie było by każdemu ot tak kilka przykładów, na to, co chcąc bardzo nawet łatwiej słowem na kartach zostawić niż tak przed na żywo przed kimś wprost złożyć.. Gdy w tym emocje. I czasem nie wiem już czy to słabość czy siła, strach przed czymś czy na przekór odwaga wobec. A czasem samo nie wiedzieć tego w tym, co nie wiem już gubię czy to ciężar dorosłości czy jeszcze lekkość niedoświadczenia.
W tramwaju tym razem wczoraj, reklama podpowiadała, ze w Kamienicy za nie długo ‘Mszę Wędrującego’ Pani Anna..przypomni.. Mmm.. na Kasprzaku w czasach średniej jeszcze przy zgaszonych światłach brzmiała mi ona Ona do snu..do środka.. Jedna z ważniejszych kaset. Wczoraj też, tyle, że wieczorem siedząc w słuchawkach przy kompie, Radio w necie fragmenty Tej zamieściło akurat..a może całość.. net zerwał mi się, więc nie wiem. Też wczoraj, ale przed jeszcze nocą, podesłałam Przyjaciółce link do tego Teatru z pytaniem domyślnym czy by się nie machnąć.. ‘nie wiem czy mam ochotę zanurzać się w to, chyba nie’ przyszła odpowiedź..Wczoraj również, tym razem w trakcie słuchania Radia, odezwała się inna Bratnia Dusza i na wzmiankę moją, ze leci właśnie „Msza” tu a tu napisała mi, ze niedawno kasetę Tę przy porządkach domowych chciano jej wyrzucić..
Wyrzucam sobie często, że..milknę.
..no nic, pójdę na tę Mszę i niech mną szarpnie.. przypomnienie.
..i co, że nie nie umiem powiedzieć ważnym nieważnym już emocjom?
poniedziałek, 22 lipca 2013
Godność..Jak mnie widzą
Wyszłam z pracy nieśpiesznie. Dwa dni temu wręczyli mi wymówienie i jakoś tak świadomość tego koniec końców pożegnania z firmą docierała do mnie stopniowo, powoli precyzując się w strach o to, co dalej. Z jednej strony za zamkniętymi drzwiami za sobą zostawiłam zmęczenie i wyszarpane nerwy paromiesięcznego tkwienia w niepewności oczekiwania na ten kwitek na cześć..Na decyzję czy mnie też obejmie grupowy pakiet zwolnień.. Siedzenia w poczuciu bezużyteczności – nikt niczego nie wymagał, nie zlecał zadań do wykonania. Tkwienia tak naprawdę w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, z jakiego powodu jeszcze mnie tu trzymają i co znaczę? Z drugiej strony przyciśnięcie klamki tych drzwi uwolniło mnie od ciężaru mierzenia się z tym całym niepewnym. To ‘wiem już kiedy’ bijące jednoznacznie z treści rozwiązania umowy miało jakiś balsamiczny smak.
Słońce grzało dość ostro. Nasunęłam ciemne okulary i ruszyłam w stronę autobusowego przystanku. Lekki wiatr, światło przedostające się poprzez gałęzie drzew i gra cieni na drodze pod stopami przywołały mi obrazy z dzieciństwa. Lato z takim widokiem, temperaturą, pamiętam z okresu, gdy mieszkaliśmy z bratem i rodzicami w Starej Chałupie w lesie. Uśmiechnęłam się do wspomnień. Autobus był dość zapchany. Dostrzegłam jedno miejsce wolne i ruszyłam w jego kierunku. Po chwili siedziałam tyłem do kierunku jazdy. Przede mną, lekko poniżej, tuż przy drzwiach stał bezdomny mężczyzna. Spodnie poszarpane, szare od kurzu, brudny, zarośnięty, taka bida. Przez chwilę wyglądał przez szybę. Coś tam mamrotał pod wąsem, jakby odpowiadał na czyjeś pytania, kręcił głową, widać było, że nie zgadza się z niewidocznym rozmówcą. Nagle odwrócił się w stronę pasażerów i zmierzył nas spojrzeniem pełnym pobłażliwości, uśmiechnął się, pokręcił głową.. Pomyślałam – hmm, kto komu współczuje? Następnie Pan schylił się do swoich toreb i wyjął gazetę, położył ją na schodku i usiadł. Zrobił to machinalnie. Nie było w tym zawahania. Taki odruch. Ludzki bardzo. Na miejscu w końcu, kto z nas chcąc usiąść na zakurzonej podłodze nie szukałby czegoś do podłożenia, by nie pobrudzić ubrania? Wzruszyła mnie ta dbałość w nim, mimo jego położenia. Jeej przecież obydwoje na dobra sprawę jesteśmy bez pracy. Podniosłam ciemne okulary na czubek głowy i wyjęłam z torebki notesik, długopis.. Zapiszę sobie tę scenę, bo piękna – pomyślałam.
Po chwili usłyszałam słowa wypowiadane głosem donośnym i w sposób przejmująco nerwowy:
- coOO?!!! Już nie miła ci ciemność?!! Do jasności ci tęskno??? taAAAk? Przejrzał władca ciemności! Rozpoznał mnie i wiedział, czym godzić we mnie..ścierwo ciemności, zwłoki człowiecze, diabeł podstępny..
Podniosłam wzrok znad kartki. Gazeta spod tyłka leżała już na kolanach. Pan sięgał właśnie do torby i wyjmował z niej długopis. Nie przestając złorzeczyć złemu zaczął pisać coś na gazecie. Wykrzykiwanie i pisanie szło równolegle. Pismo było piękne. Równiuteńkie jak kaligrafowane. Tekst na gazecie stanowił niezależną treść od wypowiadanych słów w przestrzeń autobusu:
- już okulary nie potrzebne? Światła nagle zapragnąłeś? Ja się nie dam nabrać na twoje przebrania.. Próbowałeś podejść mnie i zmylić, bo ci zawsze chodzi o jedno.. Ale!!! Dusza człowieka nie jest dla ciebie!!! Rozumiesz?!!!!
Autobus zatrzymał się. Otworzyły się drzwi. Pan schylił się po torby i wysiadł. Stojąc już na przystanku, spojrzał mi prosto w oczy i krzyknął:
- OOOO!!!! Jak siedzi..z wyssssoko podniesioną głową!!!
piątek, 5 lipca 2013
..pieszo
przez niedomknięte powieki
łypią zerkają sny
i jeden po drugim
w pląsach promieni
wychodzą budzą się i
cieniem się kładą
śmielej a śmielej
pod bosymi nogami świata
jak dywan
perski
Subskrybuj:
Posty (Atom)